Właśnie zajrzałam do mojego bloga i z przerażeniem stwierdziłam, że nie pisałam miesiąc.
Za dużo się dzieje, za dużo nowych rzeczy i spraw. Moja nowa klasa - 18 ludzi, każdy jak nieznana planeta. Jak pomóc im zaadaptować się w nowej szkole? Jak być z nimi niczego i nikogo nie udając, nic im nie narzucać, a jednak zakreślić jakieś ramy? Są świetni, odważni, śmiali, twórczy i otwarci na siebie wzajemnie. Byliśmy razem na wyjeździe w Górach Świętokrzyskich. Przeszliśmy przez Łysogóry i zobaczyliśmy kilka naprawdę ciekawych miejsc - ruiny zamku w Ujeździe, klasztor w Wąchocku, pałac w Kurozwękach. Było fantastycznie.
 |
| ruiny pałacu Krzyżtopór w Ujeździe |
 |
| widok na Wilno z wieży telewizyjnej |
 |
| wieża telewizyjna |
 |
| tak mieszkają starzy Polacy w Wilnie |
 |
| cmentarz na Rossie |
Potem pojechałam do Wilna z Wydawnictwem Księży Marianów. Zawsze o tym marzyłam, o Wilnie oczywiście. Zawsze bliska była mi Matka Boża Ostrobramska, jej ryngraf miałam od dnia chrztu. Wilno, cmentarz na Rossie, zamek Witolda w Trokach, litewskie bursztyny, pyszny ser Dżugas (24 miesiące dojrzewania, najlepszy dojrzewa 48, ale jest nie do kupienia) i znakomita nalewka 999 (z 27 ziół na spirytusie). Oprowadzała nas przewodniczka Polka urodzona w Wilnie, która w kilka chwil wymyśliła mi program czterodniowego wyjazdu na Litwę dla mojej klasy. Na zakończenie dnia zjedliśmy kolację na wieży telewizyjnej z obrotową restauracją, z której roztacza się widok na całe miasto. To o tę wieżę toczyły się krwawe walki, gdy Litwa odzyskiwała niepodległość, u jej stóp stoją krzyże, przypominające o tych, którzy tu zginęli. Chciałabym kiedyś wrócić do Wilna. Na pewno wrócę.