![]() |
| widok z Mostu Gdańskiego |
niedziela, 25 listopada 2012
Koniec jesieni
Popołudniowe ciemności, takie charakterystyczne światło lampy w domu, leniwe niedzielne popołudnia, orzechy i mandarynki, rześkie poranki ale jeszcze ciepłe wieczory, Andrzejki za pasem, zrobimy kalendarz adwentowy w tym roku? trzeba kupić świece na stół, mamo, było losowanie w szkole na mikołajki, co zrobimy na szkolny kiermasz świąteczny? może pierniczki? dlaczego w pierwszy dzień świąt nie może być pizzy... pachnie już świętami.
czwartek, 15 listopada 2012
Koty
Właśnie wróciłam z Torunia, miasta mego rodzinnego. Trudny to był wyjazd, bo perturbacje rodzinne z wyjazdem mojej siostry sprawiły, że atmosfera była napięta i smutna. Spotkałam się też z moją ciotką Marylą. Zawsze była dla mnie ważna. Jej mieszkanie pełne jest namalowanych kwiatów i liści, szydełkowych gobelinów i pamiątek z przeszłości - biurko dziadka, kredens z kuchni babci, stare dębowe krzesła, gliniana głowa zwana Zuzią, stare płyty, na przykład ta z Mireille Mathieu. Wszystko takie znajome. Ciotka, dbająca zawsze o szczegóły, już przygotowała cały scenariusz swojej śmierci i pogrzebu - a przede wszystkim piękną garsonkę do trumny, w kolorze prunelkowym. Żartowałyśmy z tego i podśmiewałyśmy się, ale ta wizyta wydawała mi się rzeczywiście jakby pożegnalna. Mieszkam tu i zawsze myślałam, że tam w Toruniu wciąż jest moje dawne życie, ludzie i rzeczy, i miejsca. Teraz wszystko to jest coraz bardziej we mnie, w mojej pamięci. Odchodzi świat. Chyba się starzeję...
A jednocześnie dzieje się tyle nowego. Urodziły się małe kociaki. Cudne.
Zapisałam się na warsztaty teatralne. Zawsze chciałam, nigdy nie miałam odwagi. Odwołam moje sobotnie lekcje i pójdę, nie mogę się już doczekać.
A jednocześnie dzieje się tyle nowego. Urodziły się małe kociaki. Cudne.
Zapisałam się na warsztaty teatralne. Zawsze chciałam, nigdy nie miałam odwagi. Odwołam moje sobotnie lekcje i pójdę, nie mogę się już doczekać.
![]() |
| wieczorny spacer |
czwartek, 1 listopada 2012
1 listopada
Przez to, że Wszystkich Świętych wypada w czwartek, mamy cztery wolne dni. I zamieniły się one w święta. Wszyscy mówią: "Zrobimy to po świętach", "Co robisz w święta?", "Spotkajmy się w święta". Nieoczekiwanie święto Wszystkich Świętych odzyskało swój radosny charakter. Zwycięstwo życia.
W Wawie pogoda nadzwyczajna - raz wszystko tonie w liściach, raz poranny mróz, śnieg i mgła. Trudno już jeździć na rowerze, zimno w twarz, w kolana. Codziennie mówię sobie: dziś ostatni raz, ale jak widzę te tłumy ludzi w tramwajach...
Pracuję ostatnio wśród młodych ludzi - musiałam nauczyć się korzystać z różnych internetowych narzędzi. Ciągle miałam wrażenie, że nie nadążam za nimi (za tymi ludźmi oczywiście). Kiedy jednak się spotkaliśmy, okazało się, że mają podobne trudności. Warto być sobą. Może to mało zrozumiałe, ale jedno wynikło mi z drugiego.
W Wawie pogoda nadzwyczajna - raz wszystko tonie w liściach, raz poranny mróz, śnieg i mgła. Trudno już jeździć na rowerze, zimno w twarz, w kolana. Codziennie mówię sobie: dziś ostatni raz, ale jak widzę te tłumy ludzi w tramwajach...
Pracuję ostatnio wśród młodych ludzi - musiałam nauczyć się korzystać z różnych internetowych narzędzi. Ciągle miałam wrażenie, że nie nadążam za nimi (za tymi ludźmi oczywiście). Kiedy jednak się spotkaliśmy, okazało się, że mają podobne trudności. Warto być sobą. Może to mało zrozumiałe, ale jedno wynikło mi z drugiego.
![]() |
| Obrazki zrobione przez moje małe uczennice |
![]() |
| urodziny Adasia |
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)















