Życzę sobie i wszystkim moim przyjaciołom, i znajomym, i uczniom
radości z życia,
umiejętności dostrzegania piękna i dobra w małych rzeczach,
umiejętności wybaczania sobie,
podążania za marzeniami,
widzenia własnej wartości, bo każdy z nas jest fascynującym wszechświatem,
akceptacji własnych ograniczeń, bo nikt nie jest samowystarczalny i na szczęście potrzebuje innych wokół siebie,
rodziny i bliskości i przyjaźni i kumplostwa i pasji i żywych uczuć i cieszenia się z tego, co jest.
niedziela, 30 grudnia 2012
czwartek, 27 grudnia 2012
Święta i po...
Przed - cudowna zima, mróz i śnieg. Potem... sami wiecie jak. Cieplutko, ale można za to pójść na dłuższy spacer. Nie często mam okazję spacerować wieczorem, ot tak, dla samej przyjemności. Raczej pędzę z jednej pracy do drugiej. A teraz proszę - wolne aż do 3 stycznia. Marzenie. Tymczasem w pierwsze święto budzę się i moja pierwsza myśl... o szkole, czyli o pracy - horror. Trudno wyhamować, coraz trudniej. Ale jednak się daje. Praca nad sobą!!
Dzieci z Edynburga przyjechały. Makowce upieczone, sernik pyszny, pierniczki polukrowane, tort urodzinowy Kasi na 25 grudnia - znakomity. Prezenty rozdane (piękne!). Jak co roku po wigilii rozkładamy na stole ogromne puzzle i aż do Nowego Roku, wszyscy goście i my sami - układamy, układamy. Dobrze, że stół wielki.
Dziś poszliśmy na lodowisko pod Pałac Kultury. Adaś obtarł sobie kostki, więc nie spędziliśmy tam dużo czasu, ale za to jak przyjemnie!
Dzieci z Edynburga przyjechały. Makowce upieczone, sernik pyszny, pierniczki polukrowane, tort urodzinowy Kasi na 25 grudnia - znakomity. Prezenty rozdane (piękne!). Jak co roku po wigilii rozkładamy na stole ogromne puzzle i aż do Nowego Roku, wszyscy goście i my sami - układamy, układamy. Dobrze, że stół wielki.
Dziś poszliśmy na lodowisko pod Pałac Kultury. Adaś obtarł sobie kostki, więc nie spędziliśmy tam dużo czasu, ale za to jak przyjemnie!
![]() |
| Wszystkiego najlepszego córeczko! |
środa, 12 grudnia 2012
no i jest
Dziś 12.12.12 do Wigilii 12 dni. W perspektywie Świąt nawet śnieg i mróz wydaje się piękny. Jeszcze chwila i ferie. Wszyscy są zmęczeni, nauczyciele i uczniowie, a teraz najgorszy czas kartkówek i sprawdzianów. Źle jest urządzona ta szkoła. 2 tygodnie ferii jesienią, jak we Francji, to dobry pomysł.
Moja najlepsza przyjaciółka ma nowotwór. Wierzę, że do ogarnięcia i wyleczenia i spełnią się nasze marzenia o domku nad oceanem w Portugalii na starość. Boże, jak to zmienia perspektywę. Nagle każdy dzień nabiera sensu, nie ma już spraw na później, wszystko jest ważne i nie ma co narzekać. Chcę cieszyć się życiem, przypominać sobie o tym jak najczęściej, że warto, że można. Przypominać sobie...
Moja najlepsza przyjaciółka ma nowotwór. Wierzę, że do ogarnięcia i wyleczenia i spełnią się nasze marzenia o domku nad oceanem w Portugalii na starość. Boże, jak to zmienia perspektywę. Nagle każdy dzień nabiera sensu, nie ma już spraw na później, wszystko jest ważne i nie ma co narzekać. Chcę cieszyć się życiem, przypominać sobie o tym jak najczęściej, że warto, że można. Przypominać sobie...
![]() |
| Wróć po mnie... |
![]() |
| Czekam już tyle lat... |
![]() |
| Optymista... ja odstawiłam mój rower do wiosny |
![]() |
| Najpierw Bóg a potem ludzie wymyślili grafikę |
niedziela, 2 grudnia 2012
Zima idzie, nie ma na to rady
Zimno, mróz. Pierwsza niedziela Adwentu. Na Starym Mieście świąteczny jarmark. Wśród domowych kiełbas i ozdób z filcu - piękne filiżanki z cieniutkiej porcelany, malowane przez zakonnice z Mińska. Na placu Zamkowym choinka i tłumy ludzi czekające na zapalenie światełek. Bajecznie oświetlony Zamek Królewski. A zobaczyłam to wszystko tylko dlatego, że wybrałam się na Stare Miasto na warsztaty teatralne i pracy z ciałem. Prowadzone przez dwie młode animatorki i reżyserki. Zawsze o tym marzyłam. Nie miałam dotąd odwagi. Zwłaszcza praca z ciałem, szukanie swojego wewnętrznego centrum, życie w zgodzie z ciałem, zaufanie do jego intuicji. Bardzo ciekawe. Szkoda, że tak krótko. Chyba poszukam jeszcze czegoś na ten temat. Prawda, że łatwo zapalam się do wszystkich nowinek. Co zobaczę, to mnie zachwyca. Więc odczekam, może we mnie zostanie albo...
W staromiejskim domu kultury, za niepozornymi białymi drzwiami - nagle inny świat: stary irlandzki pub. Kontuar, wygodne kanapy, lustra, małe stoliczki i nic... Alkoholu nie można sprzedawać, bo instytucja pracująca z młodzieżą - a bez alkoholu nikomu się nie opłaca. Miejsce urzekające. Dobrze wiedzieć, że jest.
Chciałabym niektóre ćwiczenia wykorzystać w pracy z moimi uczniami. Nie wiem, czy będę miała odwagę i czy to dobry pomysł. W końcu warsztaty teatralne są dla chętnych, a oni siedząc na godzinie wychowawczej nie mają trochę wyboru. jeszcze pomyślę.
W staromiejskim domu kultury, za niepozornymi białymi drzwiami - nagle inny świat: stary irlandzki pub. Kontuar, wygodne kanapy, lustra, małe stoliczki i nic... Alkoholu nie można sprzedawać, bo instytucja pracująca z młodzieżą - a bez alkoholu nikomu się nie opłaca. Miejsce urzekające. Dobrze wiedzieć, że jest.
Chciałabym niektóre ćwiczenia wykorzystać w pracy z moimi uczniami. Nie wiem, czy będę miała odwagę i czy to dobry pomysł. W końcu warsztaty teatralne są dla chętnych, a oni siedząc na godzinie wychowawczej nie mają trochę wyboru. jeszcze pomyślę.
![]() |
| Zamek Królewski |
niedziela, 25 listopada 2012
Koniec jesieni
Popołudniowe ciemności, takie charakterystyczne światło lampy w domu, leniwe niedzielne popołudnia, orzechy i mandarynki, rześkie poranki ale jeszcze ciepłe wieczory, Andrzejki za pasem, zrobimy kalendarz adwentowy w tym roku? trzeba kupić świece na stół, mamo, było losowanie w szkole na mikołajki, co zrobimy na szkolny kiermasz świąteczny? może pierniczki? dlaczego w pierwszy dzień świąt nie może być pizzy... pachnie już świętami.
![]() |
| widok z Mostu Gdańskiego |
czwartek, 15 listopada 2012
Koty
Właśnie wróciłam z Torunia, miasta mego rodzinnego. Trudny to był wyjazd, bo perturbacje rodzinne z wyjazdem mojej siostry sprawiły, że atmosfera była napięta i smutna. Spotkałam się też z moją ciotką Marylą. Zawsze była dla mnie ważna. Jej mieszkanie pełne jest namalowanych kwiatów i liści, szydełkowych gobelinów i pamiątek z przeszłości - biurko dziadka, kredens z kuchni babci, stare dębowe krzesła, gliniana głowa zwana Zuzią, stare płyty, na przykład ta z Mireille Mathieu. Wszystko takie znajome. Ciotka, dbająca zawsze o szczegóły, już przygotowała cały scenariusz swojej śmierci i pogrzebu - a przede wszystkim piękną garsonkę do trumny, w kolorze prunelkowym. Żartowałyśmy z tego i podśmiewałyśmy się, ale ta wizyta wydawała mi się rzeczywiście jakby pożegnalna. Mieszkam tu i zawsze myślałam, że tam w Toruniu wciąż jest moje dawne życie, ludzie i rzeczy, i miejsca. Teraz wszystko to jest coraz bardziej we mnie, w mojej pamięci. Odchodzi świat. Chyba się starzeję...
A jednocześnie dzieje się tyle nowego. Urodziły się małe kociaki. Cudne.
Zapisałam się na warsztaty teatralne. Zawsze chciałam, nigdy nie miałam odwagi. Odwołam moje sobotnie lekcje i pójdę, nie mogę się już doczekać.
A jednocześnie dzieje się tyle nowego. Urodziły się małe kociaki. Cudne.
Zapisałam się na warsztaty teatralne. Zawsze chciałam, nigdy nie miałam odwagi. Odwołam moje sobotnie lekcje i pójdę, nie mogę się już doczekać.
![]() |
| wieczorny spacer |
czwartek, 1 listopada 2012
1 listopada
Przez to, że Wszystkich Świętych wypada w czwartek, mamy cztery wolne dni. I zamieniły się one w święta. Wszyscy mówią: "Zrobimy to po świętach", "Co robisz w święta?", "Spotkajmy się w święta". Nieoczekiwanie święto Wszystkich Świętych odzyskało swój radosny charakter. Zwycięstwo życia.
W Wawie pogoda nadzwyczajna - raz wszystko tonie w liściach, raz poranny mróz, śnieg i mgła. Trudno już jeździć na rowerze, zimno w twarz, w kolana. Codziennie mówię sobie: dziś ostatni raz, ale jak widzę te tłumy ludzi w tramwajach...
Pracuję ostatnio wśród młodych ludzi - musiałam nauczyć się korzystać z różnych internetowych narzędzi. Ciągle miałam wrażenie, że nie nadążam za nimi (za tymi ludźmi oczywiście). Kiedy jednak się spotkaliśmy, okazało się, że mają podobne trudności. Warto być sobą. Może to mało zrozumiałe, ale jedno wynikło mi z drugiego.
W Wawie pogoda nadzwyczajna - raz wszystko tonie w liściach, raz poranny mróz, śnieg i mgła. Trudno już jeździć na rowerze, zimno w twarz, w kolana. Codziennie mówię sobie: dziś ostatni raz, ale jak widzę te tłumy ludzi w tramwajach...
Pracuję ostatnio wśród młodych ludzi - musiałam nauczyć się korzystać z różnych internetowych narzędzi. Ciągle miałam wrażenie, że nie nadążam za nimi (za tymi ludźmi oczywiście). Kiedy jednak się spotkaliśmy, okazało się, że mają podobne trudności. Warto być sobą. Może to mało zrozumiałe, ale jedno wynikło mi z drugiego.
![]() |
| Obrazki zrobione przez moje małe uczennice |
![]() |
| urodziny Adasia |
wtorek, 30 października 2012
czwartek, 18 października 2012
Pani dynia
Dwa tygodnie temu dotarła do nas od mojej przyjaciółki. Jechała aż spod Lublina. Piękna, ogromna, w moim ulubionym pomarańczowym kolorze. Czeka sobie na kredensie i aż szkoda mi ją ugotować, zamarynować, przerobić na zupę, wydłubać pestki - jednym słowem zjeść. Niech jeszcze poleży.
![]() |
| Przy okazji widać też moje odnowione krzesełko! |
niedziela, 14 października 2012
Toruń
Pojechaliśmy na pogrzeb mojej Mamy do Różankowa pod Toruniem. Była malutka, intymna uroczystość w małym kościółku z XVII wieku, różaniec i Msza. Czułam, że Mama jest z nami i cieszy się, że jesteśmy razem. Moja siostra przygotowała obiad, były ciasta i kawa. Siedzieliśmy w dwie rodziny (jej mąż i synowie z żonami, Michał z Paulinką) i my z naszymi dziećmi przy dużym stole. Klaudia, córka Pawła i Iwonki, biegała po pokoju razem z dwoma psami. Kotka Michalina wygrzewała się pod telewizorem, lada dzień powinna urodzić kociaki.
Potem okazało się, że wszystkie moje dzieci chcą pojechać do Torunia. Było piękne, jesienne ciepłe popołudnie, które szybko zmieniło się w wieczór. Obeszliśmy miejsca mojego dzieciństwa, małe, wąskie uliczki, plac zabaw, na który przychodziłam jako dziecko właśnie z Mamą, zamek krzyżacki. Dzieci chciały na lody. Jakiś pan pod pomnikiem Kopernika na rynku, czekający z różą na dziewczynę pokazał nam dobrą lodziarnię. Był sobotni wieczór, w Toruniu na Starym Mieście mnóstwo ludzi, atmosfera wakacji i beztroski. Snuliśmy się tu i tam bez celu i planu, na każdym kroku stare, piękne domy i niezwykłe zakątki. Kiedy tam mieszkałam, wszystko wydawało mi się oczywiste i zwykłe. Teraz mnie zachwyca.
Potem wieczornym autobusem wróciliśmy do Różankowa, rozsiedliśmy się na kanapach i jedliśmy orzechy z leszczyny z ogrodu popijając wódeczkę z sokiem. Darowany dzień, jakby czas stanął w miejscu. Spokój wokół mnie i we mnie. Pożegnalno-powitalny prezent od mojej Mamy.
piątek, 12 października 2012
czwartek, 4 października 2012
Jesień
Nie lubię czwartku, bo muszę jechać do pracy na ósmą, czyli wyjść o 7.15. Dziś na szczęście jechała ze mną Kasia więc było miło. Na moście Gdańskim - mgła, a potem już słońce i piękna jesień. Lubie taki poranny chłodek, liście na ścieżce rowerowej, krajobraz lekko rozmazany. Na Bielanach przy kościele na Dewajtis błogi spokój.
Dziewczyny w szkole robią szalik dla osła Franciszka, bo w niedzielę świętujemy jego imieniny i bawimy się na festynie "Odsłoń Bielany". Kiedyś na Bielanach stał drewniany słoń, może teraz wróci. Ciekawa jestem, co osioł zrobi z szalikiem? Może go po prostu zje??? Jest w końcu z czystej wełny.
Na razie zszyłam kawałki, a w sobotę dorobię jeszcze frędzle? Pompony? Sama nie wiem.
![]() |
| most Gdański we wtorek, 2 października |
![]() |
| most Gdański w czwartek, 4 października, 7.30 |
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





















































