czwartek, 27 grudnia 2012

Święta i po...

Przed - cudowna zima, mróz i śnieg. Potem... sami wiecie jak. Cieplutko, ale można za to pójść na dłuższy spacer. Nie często mam okazję spacerować wieczorem, ot tak, dla samej przyjemności. Raczej pędzę z jednej pracy do drugiej. A teraz proszę - wolne aż do 3 stycznia. Marzenie. Tymczasem w pierwsze święto budzę się i moja pierwsza myśl... o szkole, czyli o pracy - horror. Trudno wyhamować, coraz trudniej. Ale jednak się daje. Praca nad sobą!!
Dzieci z Edynburga przyjechały. Makowce upieczone, sernik pyszny, pierniczki polukrowane, tort urodzinowy Kasi na 25 grudnia - znakomity. Prezenty rozdane (piękne!). Jak co roku po wigilii rozkładamy na stole ogromne puzzle i aż do Nowego Roku, wszyscy goście i my sami - układamy, układamy. Dobrze, że stół wielki.
Dziś poszliśmy na lodowisko pod Pałac Kultury. Adaś obtarł sobie kostki, więc nie spędziliśmy tam dużo czasu, ale za to jak przyjemnie!





Wszystkiego najlepszego córeczko!

    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz