A dziś od rana słońce, wreszcie! Zimny wiatr, ale słońce i ciepła woda w morzu. Przyjechał kolega Adasia - Piotruś z rodzicami. Prawie całe przedpołudnie wylegiwaliśmy się na plaży. Cudowna leniwa niedziela. Usypaliśmy grajdołek, żeby osłonić się przed wiatrem. Tak lubię, nic nie muszę, leżenie dozwolone, a nawet zalecane! Śpiewaliśmy francuskie piosenki na cały głos, to znaczy, ja śpiewałam.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz